strona główna:// wywiady
 
M
A
T
E
R
I
A
Ł
Y

My Dying Bride czyli co tak naprawdę oznacza tytuł "34.788%... Complete"

Nowa płyta My Dying Bride już tuż, tuż. Zniecierpliwiony oczekuję telefonu od kogoś z zespołu. Jest za pięć trzecia po południu w pewien piątek. Mam jeszcze pięć minut. O co ich pytać? - tak wiele mam pytań. Rozmawiałem z Aaronem już trzy razy i, szczerze mówiąc, jakoś tracę koncept, a pytania ulatują w nieznane i zastaję pustkę w mej głowie. Może po prostu wypytam ich o nową płytę i to wszystko?! Za trzy trzecia, jeszcze łyk kawy, odpalę papierosa i telefon nareszcie dzwoni. Za minutę trzecia. To się nazywa punktualność! Oby tak nasze PKP kursowało - byłbym im dozgonnie wdzięczny. Podnoszę słuchawkę i starym zwyczajem mówię:

MH: Tak słucham.

MDB: Tu Aaron, czy mogę rozmawiać z Darkiem?

MH: Przy telefonie!

MDB: Witaj, jak się masz?

MH: Witaj, bardzo dobrze, ale zbyt dużo pracy w ostatnim czasie, a ty?

MDB: Bardzo dobrze!

MH: Po dość pracowitym w wyczerpującym okresie dla My Dying Bride, pierwsze pytanie jakie mi się nasuwa, to czy jesteście zadowoleni z nagrań na nowy album "34.788%... Complete".

MDB: O kurcze, jasne że tak. Myślę, że osiągnęliśmy zupełnie nowe brzmienie i pomimo tego zachowaliśmy charakter My Dying Bride. Nasza nowa płyta bardzo, ależ to bardzo różni się od poprzednich wydawnictw. Bardzo ciężko pracowaliśmy nad tą płytą. Niech dowodem tego będzie, że nagrań i mixów dokonaliśmy w dwóch studiach. Zapewne wiesz, że my nigdy tego nie robiliśmy. Chcieliśmy być pewni, że każdy z utworów będzie doskonały pod każdym względem i będzie się mógł obronić samoistnie. Nie chcieliśmy tworzyć tego albumu jako jedną całość, jako jednolity album. Chcieliśmy tworzyć trzon każdej piosenki, dopracować każdy dźwięk. Sam widzisz, jak wiele pracy włożyliśmy w nagranie i jesteśmy bardzo szczęśliwi mając taki produkt finalny, który niebawem trafi do rąk naszych fanów.

MH: Nagrania w Academy Studio, a miksy w Chapel Studio?

MDB: Tak to prawda, nie chcieliśmy zmieniać studia, w którym bardzo dobrze się czujemy. Potrzebowaliśmy jednak zmiany brzmienia stąd wybór Chapel, w którym to nagrywali m.in. Morbid Angel czy Napalm Death. Myślę, że uzyskaliśmy bardzo czyste i mocne brzmienie.

MH: Czy tworzenie muzyki My Dying Bride jest bolesnym procesem twórczym dla członków zespołu?

MDB: Bolesnym raczej nie. Tworzymy i komponujemy muzykę już tyle lat, że przede wszystkim rozgrzewa ona nasze serca! Czasami jest bardzo trudno robić coś w spokoju. Wiesz, wytwórnia płytowa wisi tobie nad głową, pyta się co i jak, ingeruje w twoje pomysły. To wszystko może doprowadzić do szału najbardziej spokojnego człowieku. Jednak muzyka dla mnie osobiście jest czymś wspaniałym i niesamowitym. Odczuwam wielką satysfakcję kiedy ją tworzę.

MH: Przejdźmy teraz do tytułu albumu, który jest bardzo zagadkowy. Rzekłbym, że mamy tu do czynienia z narkotyczną wizją upadłego proroka.

MDB: Nooo, coś w tym jest. Dopadłeś nas, chyba sam jarasz co nieco? (czasami - DD) Tytuł opisuje okres czasu jaki ludzkość spędziła do dnia dzisiejszego na Ziemi. Jest w tym coś pozytywnego, bo z jednej strony daje nam to do zrozumienia, że człowiek nigdy nie będzie żył wiecznie na naszej planecie, a z drugiej strony, że jeszcze wiele pozostało nam do końca świata i istnienia Ziemi oraz bytu ludzkości. Zauważ, że w dobie komputerów i wyspecjalizowanej technologii, życie ludzkie staje się coraz "szybsze". Żyjemy "biegając", "pędzac" w pogoni za czymś nowym i niesamowitym. Komputery, technologia, szybki sex, brak długiej erekcji. To wszystko jest rozpaczliwie beznadziejne. Innymi słowy odliczanie naszego końca już się rozpoczęło. Potrwa ono znacznie krócej, niż te przeżyte 34.788%. Przez ten pęd pozostało nam około 20% a nie ponad 60% jak by to wynikało z obliczeń. Zresztą, wiadomo już nie od dziś, że ludzkość nie uniknie przeznaczenia jakie jej było pisane.

MH: To bardzo niepokojące o czym mówisz. Ja jednak odnoszę wrażenie, że troszeczkę przesadziliście? To wszystko o czym mówisz jest zbyt brutalne i trochę wyssane z palca?

MDB: Masz tu trochę racji. Każda opowieść zawiera więcej fantazji niż prawdy. Może i jest wyssana z palca, ale rozejrzyj się dookoła, to sam zrozumiesz, dlaczego mamy takie wizje i tak je interpretujemy.

MH: W zapowiedziach prasowych dużo było mowy o nowinkach technicznych na nowym albumie. Nie boisz się, że przesadziliście z eksperymentami na tym wydawnictwie?

MDB: Nie, nie mamy się czego obawiać. Będąc muzykiem trzeba się stale rozwijać, co za tym idzie rozwija się muzyka. Gdybyśmy się nie rozwijali, nie sprzedawalibyśmy obecnie tylu płyt. Musimy próbować nowych rozwiazań, nowych rzeczy. Na poprzednim albumie nie eksperymentowaliśmy nic a nic, nie wprowadziliśmy do naszej muzyki żadnych nowinek. Zgodnie stwierdziliśmy więc, że przy tej płycie będziemy musieli zrobić kilka nowych rzeczy, by nie zardzewieć i stanąć w miejscu, bo to przecież błędne koło. Gramy muzykę dla siebie, przede wszystkim nasza muzyka jest adresowana do naszych fanów, a oni oczekiwali od nas zupełnie nowych rozwiązań i pomysłów. Trochę eksperymentówy nikomu nie zaszkodziło, zresztą muzyka z etykietą "34.788%" to wciąz muzyka My Dying Bride. Ci z Was, którzy lubili naszą muzykę do tej pory nie powinni być zawiedzeni nowym albumem, powinni nim być usatysfakcjonowani, bo muzyka podobna jest do klasycznego stylu, klimatu My Dying Bride. Ale jest na tej płycie jedna taka piosenka ha, ha...

MH: Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że już odkryjesz karty co do kolejnego albumu. Muszę przyznać, że nie ma drugiego takiego zespołu jak My Dying Bride. Czy jesteś z tego dumny?

MDB: Nie!!! Raczej nie, ale dziękuję za słowa uznania. Jesteśmy oryginalnym zepołem, bo nigdy nie oglądaliśmy się na inne zespoły. Zawsze staraliśmy się wymyślić po prostu fajne, interesujące pomysły! Zapewne nasza muzyka w pewnym sensie przypomina mnóstwo innych zespołów. Ale kiedy się słucha muzyki My Dying Bride wiesz doskonale, że chodzi właśnie o naszą muzykę. Niektórzy starają się kopiować innych sławniejszych kolegów, co wcale nie oznacza, że lepszych. Wystarczy wytężyć swój umysł, a w nim można znaleźć naprawdę wiele wspaniałych własnych pomysłów i rozwiązań. To bardzo miłe, że ludzie nas czasami szanują.

MH: Aaron, gdybyś nie był muzykiem, to kim byś chciał zostać?

MDB: Chciałbym zostać reżyserem i kręcić filmy. Nie chciałbym zostać w żadnym wypadku aktorem. Najzwyklej w świecie chciałbym posiadać własne kamery i móc kręcić własne obrazki.

MH: Nie ma skrzypiec na albumie "34.788%". Brakuje ci tego?

MDB: Brakuje mi Martina, bo to najlepszy przyjaciel, ale w żadnym wypadku nie brakuje mi skrzypiec w naszej muzyce, bo ten materiał jest tak mocny, że nie potrzebuje podbicia klimatu przez skrzypce. Moim zdaniem muzyka broni się sama! Posłuchajcie, a na pewno się nie zawiedziecie.

MH: Z niecierpliwością oczekuję płyty by to wszystko ocenić. W takim razie dokąd zmierzacie w muzycznej podróży?

MDB: Gdzie zmierzamy? W kierunku przyjemności słuchania i tworzenia własnych rzeczy. Brzmi to trochę jak autoerotyzm, ale kiedy dzieło zadawala jego twórcę, to czegóż chcieć więcej. Jesteśmy i będziemy heavy metalowym zespołem z oryginalnymi pomysłami. Choćby nie wiem co, my nie zmienimy się na pewno, najwyżej przestaniemy tworzyć.

MH: Czy jesteście priorytetowym zespołem dla waszej wytwórni?

MDB: Hmmm... wiesz nasza firma Peaceville jest w tak dziwnej sytuacji, że trudno mi powiedzieć jak "ważni" jesteśmy dla Peaceville. Peaceville, jak sam wiesz, należy do Music For Nations. Kiedyś dla Peaceville byliśmy najważniejszym zepołem i mogliśmy podpisać kontrakt z wielką wytwórnią, ale nie potrzebowaliśmy tego. Ale Music For Nations kupiło Peaceville i jestem zadowolony z tego, bo mamy dobre układy z ludźmi z Music For Nations i w wielkim pokoju możemy pracować nad naszą muzyką.

MH: Jak wspominasz koncerty w Polsce?

MDB: To były wspaniałe chwile . Uwielbiam Polskę i polskich fanów. Na początku 1999 roku wyruszamy w trasę i na pewno zawitamy do Polski.

MH: Pozostaje nam czekać na nowy album "34.788%" oraz kolejną odsłonę live My Dying Bride w Polsce. Dzięki za rozmowę i gorąco ślę pozdrowienia Tobie i Twoim kolegom z zespołu!

MDB: Dziękuję również i gorąco pozdrawiam czytelników Metal Hammera oraz wszystkich naszych fanów. Do zobaczenia na koncertach.

MH: I usłyszałem znajomy sygnał w słuchawce...

Wywiad przeprowadził Daro Drygas (Metal Hammer)
do góry         news'y | nowe na stronie | kontakt | guestbook
© copyright by arus 2000 - 2001