strona główna:// wywiady
 
M
A
T
E
R
I
A
Ł
Y

Shaun "Winter" Steels z MY DYING BRIDE

Witaj Shaun! Na początku chciałem Ci pogratulować nagrania wspaniałego albumu "The Dreadful Hours". Jako wielki fan My Dying Bride mogę powiedzieć tylko jedno - przepiękna muzyka!

Wielki dzięki, stary!

Jesteś zadowolony w 100% z tego albumu? Czy jest coś, co zmieniłbyś na "The Dreadful Hours"?

Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego albumu. Jednak tym razem było trochę inaczej, wszystko odbywało się w spokojniejszej atmosferze i teraz gdy skład się na dobre ustabilibował, można rzec że ten album jest o wiele "mocniejszy" niż poprzedni. Nie ma takiej rzeczy, którą chcielibyśmy zmienić na tym krążku, nawet gdybyśmy mogli. Przecież podczas nagrywania płyty zawsze masz możliwość zmiany pewnych rzeczy.

Okładka jest oczywiście dziełem Aarona, tak? Co ona dokładniej przedstawia?

Pomysł oparty jest na autentycznej historii okrutnych morderstw dzieci, które były popełniane na opustoszałych polach, poniżej drogi koło której mieszkamy. Patrząc na okładkę, wygląda ona jak stary obraz Van Gogha i przedstawia demona jako postać pochylająca się nad powaloną na ziemię swoją ofiarę, małym bezbronnym dzieckiem. Ten obraz łączy się oczywiście z tytułowym utworem "The Dreadful Hours" i jednocześnie próbuje nam uświadomić, że takie ohydne rzeczy dzieją się cały czas, dla niektórych biednych dzieci jest to nawet chlebem powszednim.

A co z lirykami? Czy jest to coś w rodzaju kontynuacji "The Light at the End of the World" czy całkiem inne historie?

Teksty na nowym albumie nie są dosłowną kontynuacją "The Light...", jednak są bardzo ściśle ze sobą powiązane, bo poruszają te same tematy: śmierć, miłość i wiara. Jednak każdy utwór to odrębna historia.

Muzyka zawarta na "The Dreadful Hours" brzmi jak za dawnych dobrych lat, ale jednocześnie zawiera coś nowego, świeżego. Zgodzisz się z tym?

Oczywiście, muzyka ma tę samą energię i pasję jak wczesne albumy, ale wg mnie jest o wiele bardziej mroczna niż kiedykolwiek. Istotne jest to, że zespół zrobił kolejny krok naprzód w swojej progresji. To wszystko jest odczuwalne w naszej muzyce.

Partie klawiszowe na "The Dreadful Hours" są grane ponownie przez Johnny'ego Maudlin'a z Bal Sagoth. Jedynie "A Cruel Taste of Winter" jest odegrany przez Yasmin. Nie chcecie mieć kobiety w zespole?

Yasmin nie jest pełnoprawnym członkiem My Dying Bride, jest jedynie muzykiem sesyjnym. Wybraliśmy John'a, bo odwalił kawał dobrej roboty na "The Light...". Wiedzieliśmy, że możemy liczyć na niego w 100%. Więc doszliśmy do wniosku, że powinniśmy poprosić Johnny'ego i oczywiście zgodził się. Nie widzieliśmy Yasmin długo po tym jak nagraliśmy "The Light...", ale wciąż uważamy, że jest ona doskonałym muzykiem.

"Le Figlie della Tempesta" kojarzy mi się z "34.788%...". Jak Ty uważasz?

O tak, jednak muszę ci powidzieć, że "34.788%..." został w 90% napisany przez Calvina (Robertshaw - ex-gitarzysta MDB - przyp. Arus), tymczasem jedynym autorem "Le Figlie della Tempesta" jest Andy. Pamiętam jedną z prób, na której Andy powiedział, że ma doskonały pomysł na utwór składający się z dwóch riffów. Pomyśleliśmy, świetnie! Jednak nie wiedzieliśmy, czego się mamy konkretnie spodziewać. Zaczęliśmy to grać w kółko i cholernie nam się spodobało. Szczerze mówiąc, jest to jedna z moich ulubionych pozycji MDB, jest tak baaaaaardzo mroczna!!

"The Dreadful Hours" został nagrany (jak pozostałe albumy MDB) w Academy Studio. W czym tkwi jego szczególność, że nagrywacie tam przez cały czas?

Studio wprawdzie wciąż nazywa się Academy, ale w rzeczywistości od środka jest to całkiem inne studio. Jedyne rzeczy jakie pozostały po starym Academy to kilka obrazów, jakieś sztućce i parę starych kubków. Nowe studio jest teraz usytuowane za domem jego właściciela Keith'a Appleton'a (dla tych, którzy go nie kojarzą, przypominam, że jest to facet, który był inżynierem dźwięku na "As the Flower Withers"). Teraz to studio jest fantastyczne, bogate w nowoczesny sprzęt do nagrywania i właśnie dlatego nasz nowy album ma bogatsze i bardziej profesjonalne brzmienie niż jego poprzednicy. Studio jest usytuowane przy tej samej ulicy, przy której mieszkamy i dosłownie sąsiaduje z naszymi domami. Nawet zanim dołączyłem do MDB, nagrałem tam trzy dema, singiel i jeden album. A tak w ogóle, przez osiem lat byłem tylko w jednym studiu! Tak, Academy jest dla nas najlepszym studiem. Nie widzimy najmniejszego sensu, aby podróżować wiele mil do jakiegoś dziwnego miejsca i w rezultacie mieć materiał, który brzmiałby jak skończony niewypał. Mags, nasz inżynier dźwięku jest fantastycznym facetem jeżeli chodzi o współpracę. Znamy go bardzo dobrze, jest dla nas jak starszy brat, który opiekuje się nami - to jest bardzo ważne! Bardzo wygodnie jest nam nagrywać w ciągu dnia, a na noc wracać do naszych wygodnych łóżek.

Czy planujecie jakieś koncerty w najbliższej przyszłości? Może odwiedzicie Polskę, jak to było w 2000 roku?

Nie planowaliśmy jeszcze nic konkretnego, ale na pewno będziemy grać na żywo w 2002 roku, nie ma wątpliwości. Być może odwiedzimy was znowu w Polsce.

Podcza jednego z naszych spotkań na czacie na "The Lake of Ghosts" (polskiej stronie MDB) zastanwailiśmy się co przedstwia okładka "Turn Loose the Swans"...

Okładka przedstawia posąg dziewicy Maryi wyrzeźbiony w topniejącym wosku. Wybacz, ale wiem tylko tyle, bo nie było mnie wtedy przy tym.

Myśleliście o nagraniu czwartej części "Sear Me"?

Nie, nie mieliśmy takiego zamiaru, ale kto wie, może w przyszłości nagramy.

Dlaczego zdecydowaliście się nagrać nową wersję "The Return of the Beatiful", teraz zatytułoanej "The Return to the Beatiful"?

Podjęliśmy taką decyzję w ostatniej chwili. Andy i Aaron powiedzieli: "Może nagramy ponownie "The Return..."?" Zawsze chcieliśmy nagrać to w nieco innej wersji, bo to cholernie dobry kawałek. Więc przećwiczyliśmy to parę razy i brzmiało nieźle. Gdy słuchasz tego ponownie w odświeżonej wersji musisz przyznać, że to "The Return to the Beatiful" (z ang. "Powrót do Piękności" - przyp. Arus), dlatego zmieniliśmy nazwę.

My Dying Bride nagrał 7 albumów w swojej karierze. Który wg Ciebie jest najlepszy? Jest taki, którego nie lubisz?

Naprawdę uwielbiam wszystkie albumy, ale muszę przyznać, że "Turn Loose the Swans" i "The Dreadful Hours" są moimi faworytami, głównie z tego powodu, że to bardzo zimne i mroczne albumy. Nie mam takiego, którego nie lubię, wszystkie są świetne.

Słyszałeś już "A Fine Day to Exit" Anathemy? Wg mnie Cavangh chce na siłę zrobić art-rockowy zespół z Anathemy. Co Ty o tym myślisz?

Coż, jeśli tak chce Cavanagh, nie możemy go powstrzymać. Osobiście nie lubię ich muzyki, jaką zaczęli tworzyć po "Alternative 4". Muzyka, którą komponował Duncan Patterson była najbardziej kreatywna, no ale od czasu gdy odszedł........

Przejdźmy do Meisterwerk I i II. Czy fani są z nich zadowoleni?

Tak, z tego co wiemy większość fanów jest zadowolona. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie narzekał, ale bardzo ciężko jest wszystkim dogodzić. Chodzi mi o to: Spójrz tylko na ilość utworów napisanych przez My Dying Bride w ich karierze - 85 kawałków! I tylko dwie kompilacje, na które wpływ mieli fani. Daliśmy wszystkim możliwość głosowania na nie na naszej stronie internetowej (www.mydyingbride.org) i pozostawiliśmy im wolną rękę.

Nie myśleliście o nagraniu koncertówki?

Kto wie co czas przyniesie, może nagramy takową.

Podpisaliście ponownie kontrakt z Peaceville Records. Czy to najlepsza wytwórnia dla My Dying Bride?

Kiedy poprzedni kontrakt wygasł, szybko zaczęliśmy rozglądać się za kimś, kto złożyłby najlepszą ofertę. Wszyscy nam radzli, żebyśmy podpisali kontrakt z Peaceville i za każdym razem gdy przychodziliśmy do Hammy'ego (właściciela Peaceville - przyp. Arus) mówił nam: "Słuchajcie, mogę Wam zaoferować lepsze warunki", dlatego podpisaliśmy z nim papiery i owszem, nadal uważamy, że Peaceville to najlepsza wytwórnia dla nas.

Co myslisz o Internecie? Wiesz, że nasz magazyn jest dostępny tylko on-line. Czy to dobra droga promocji metalowych kapel?

Tak, myślę że Internet zapewnia wyśmienitą promocję zespołów i wszystkich rzeczy z tym związanych. Internet to otwarte okno dla całego świata, dociera do najdalszych zakątków na Ziemi. Wszyscy w zespole mamay dostęp do sieci, nie widzimy w tym nic złego.

Jakbyś ocenił kondycję doom metalowej sceny? Czy jest daleko inna od tej z początku lat 90-tych, kiedy to MDB zaczynał swą karierę?

Wydaje mi się, że doom metalowa scena została zepchnięta całkiem do podziemia. Jest zdecydowanie inna niż na początku lat 90-tych. Większość doom metalowych kapel zawiesiła swoją działalność, a te które pozostały tworzą teraz całkiem inną muzykę. Wygląda na to, że my jesteśmy tym zespołem, który jako jeden z nielicznych jest wciąż wierny gatunkowi.

Czy możesz zdradzić nam skąd Aaron czerpie inspiracje do pisania tekstów dla MDB?

Złość, smutek i desperacja towarzyszące stracie ukochanej osoby. Śmierć, miłość i religia. Wszystko to wypełnia teksty, które pisze Aaron.

Czy myślicie już o nowym albumie? Czy macie jakieś pomysły jaka muzyka znalazłaby się n kolejnym krążku?

Szczerze mówiąc, nie myśleliśmy jeszcze w ogóle o nowym albumie, na razie odpoczywamy i gramy cały czas materiał z "The Dreadful Hours".

Co sądzisz o nowym gitarzyście Hamish'u Glencross'ie? Jak Ciebie przyjeto w zespole?

Cóż, Hamish jest zupełnie jak mój młodszy brat, ciągle wpada w jakieś kłopoty. Znam go od lat. Wszyscy jesteśmy bardzo zżyci ze sobą. Spotykamy się cały czas i mogę powiedzieć, że wytworzyła się szczególna więź między nami. Jedynie ten gość - Shaun! Trzymałbym się od niego z daleka!!

Dzięki wielkie za wywiad!

Dzięki, że poświęciłeś czas zadajć mi te pytania, było mi bardzo przyjemnie móc ne nie odpowiedzieć. Dziękuję wszystkim za nieustanne wsparcie przez te wszystkie lata. Mam nadzieję, że spotkamy się wkrótce na trasie!!

autor: Arkadiusz "Arus" Młyniec

2001-11-16

do góry         news'y | nowe na stronie | kontakt | guestbook
© copyright by arus 2000 - 2001